Jodi Picoult, Jennifer Finney Boylan „Słodki obłęd” (fragment)

Słodki obłęd

OLIVIA * 1
Dorastałam w niewielkim gospodarstwie, od pokoleń należącym do rodziny ojca, z jabłkowym sadem, jesienią dającym cydr i pączki robione przez matkę, oraz zagonami truskawek, które kupujący mogli zbierać we własnym zakresie. Ziemi nam nie brakowało, w przeciwieństwie do pieniędzy. Mój ojciec był z zamiłowania pszczelarzem, tak jak jego ojciec i dziadek, aż do pierwszego McAfeego, który osiadł w Adams u jego zarania. Do Parku Narodowego Gór Białych jest stąd kawałek, toteż ceny nieruchomości nie są zbyt wyśrubowane. W miasteczku są jedne światła, jeden bar i jedna restauracja, urząd pocztowy, teren zielony, będący dawniej pastwiskiem dla owiec, i Slade Brook – potok, którego nazwę zapisano błędnie na mapie geologicznej z 1789 roku i tak już zostało. Slate1 Brook, jak zwał się pierwotnie, zawdzięczał miano skale wydobywanej z jego brzegów, rozwożonej po całym kraju i wykorzystywanej na płyty nagrobne. „Slade” było nazwiskiem miejscowego grabarza, który włóczył się po pijaku i jak na ironię utopił się w płytkiej wodzie potoku.
Kiedy wiozłam Bradena na pierwsze spotkanie z moimi rodzicami, opowiedziałam mu tę historię. Siedział za kierownicą i błysnął uśmiechem. „Ale kto pochował grabarza?”, zapytał.
Mieszkaliśmy wówczas na obrzeżach DC, gdzie Braden był rezydentem na kardiochirurgii w Johns Hopkins, a ja pracowałam w ogrodzie zoologicznym i próbowałam uciułać trochę grosza na studia podyplomowe z zoologii. Byliśmy ze sobą dopiero trzy miesiące, ale już się do niego wprowadziłam. Jechaliśmy na weekend do moich rodziców, ponieważ czułam przez skórę, że Braden Fields jest tym jedynym.Podczas tej pierwszej wyprawy do domu byłam taka pewna co do swojej przyszłości. Myliłam się na wszystkich frontach. Nie przypuszczałam, że zostanę pszczelarką jak mój ojciec, ani nie sądziłam, że w dorosłym wieku znów będę spać w swoim dawnym pokoju oraz osiądę w miejscu, z którego mnie i mojemu starszemu bratu Jordanowi tak spieszno było się wyrwać. Wyszłam za Bradena; otrzymał staż drugiego stopnia w Mass General; przenieśliśmy się do Bostonu; zostałam żoną lekarza. Następnie, niemal dokładnie w moją pierwszą rocznicę ślubu, ojciec nie wrócił z wieczornego obchodu pasieki. Matka znalazła go w trawie, z aureolą pszczół nad głową. Umarł na zawał.
Moja mama sprzedała sad małżeństwu z Brooklynu. Zatrzymała pola truskawek, ale nie wiedziała, co począć z ulami. Ponieważ mój brat robił błyskotliwą karierę prawniczą, a sama była uczulona na jad pszczeli, padło na mnie i przez pięć lat jeździłam co tydzień z Bostonu do Adams, żeby opiekować się koloniami. Po urodzeniu Ashera zabierałam go ze sobą i zostawiałam pod opieką babci. Zakochałam się w pszczelarstwie, zwolnionym tempie wyciągania ramek i tropieniu królowej matki. Pięć kolonii urosło do piętnastu. Krzyżowałam pszczoły z koloniami z Rosji, Włoch i Słowenii. Podpisałam umowę z brooklyńczykami oraz właścicielami trzech innych sadów i postawiłam nowe ule na terenie ich posesji. Zbierałam, przetwarzałam i sprzedawałam miód oraz produkty z wosku na targach, od granicy z Kanadą aż po przedmieścia Massachusetts, osiągając, prawie przez przypadek, pierwszy komercyjny sukces w pszczelarskich dziejach mojej rodziny. Jeszcze zanim przeniosłam się z Asherem na stałe do Adams, wiedziałam, że może nigdy się na tym nie wzbogacę, ale przynajmniej zwiążę koniec z końcem.
Ojciec nauczył mnie, że pszczelarstwo to zarazem brzemię i przywilej. Grunt to nie wadzić pszczołom, chyba że cię potrzebują. To związek feudalny: opieka w zamian za część owoców ich pracy.Nauczył mnie, że kruche ciało wykształca broń chroniącą je przed destrukcją.
I że gwałtowne ruchy grożą użądleniem.Trochę za bardzo wzięłam sobie te lekcje do serca.
W dniu jego pogrzebu i lata później, w dniu pogrzebu matki, powiedziałam o tym pszczołom. To stara tradycja, by informować je o śmierci w rodzinie: jeśli pszczelarz umiera i nie zostaną poproszone o pozostanie z nowym panem, odchodzą. W New Hampshire obyczaj nakazuje zaśpiewać, a wieści muszą się rymować. Dlatego owinęłam każdą kolonię czarną krepą, cicho zapukałam i wyśpiewałam im prawdę. Moja siatka stała się żałobną woalką. Ul równie dobrze mógł być trumną.[...]
Pszczelarstwo to drugi najstarszy zawód świata. Pierwszymi pszczelarzami byli starożytni Egipcjanie. Pszczoły były atrybutem faraonów, łzami Re, boga Słońca.W mitologii greckiej nimfy nauczyły Aristajosa, boga pszczelarstwa, jak opiekować się pszczołami. Zakochał się on w żonie Orfeusza, Eurydyce. Kiedy ta uciekała przed nim, została ukąszona przez węża i zmarła. Orfeusz wyruszył po nią do Hadesu, a nimfy, siostry Eurydyki, ukarały Aristajosa, zabijając jego pszczoły.
Biblia obiecuje kraj mlekiem i miodem płynącym. Według Koranu rzeki miodu czekają na tych, którzy strzegą się zła. Kryszna, bóstwo w hinduizmie, często jest przedstawiany z błękitną pszczołą na czole, sama pszczoła zaś jest uważana za symbol Chrystusa, żądło sprawiedliwości i miłosierdzie miodu, istniejące razem, obok siebie.Pierwsze lalki voodoo lepiono z wosku; houngan zalecałby smarowanie miodem dla ochrony przed złymi duchami, mambo robiłaby ciastka z miodu, amarantusa i whisky, które zjedzone przed pełnią, pomogłyby zajrzeć w przyszłość.
Zastanawiam się czasem, który z moich prehistorycznych przodków pierwszy wsadził rękę do dziury w drzewie. Czy wyciągnął garść miodu, czy pięść pełną żądeł? Czy warto ryzykować to drugie dla obietnicy pierwszego?



Komentarze
Prześlij komentarz