Robert McCammon „Magiczne lata”

Czy wiecie, że wierzę w czary? Urodziłem się i wychowałem pośród czarodziejów; w czarodziejskim mieście i czarownych czasach. O, mało kto zdawał sobie sprawę, że żyliśmy w pajęczynie magii, powiązanej srebrnymi włókienkami przypadku i okoliczności. Ale ja wiedziałem o tym od samego początku. Kiedy miałem dwanaście lat, świat był dla mnie latarnią magiczną, w której zielonym blasku oglądałem przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
Dzieciństwo…
Czas beztroski, poznawania świata i siebie…
Kraina bogatej, niczym nieograniczonej wyobraźni, dzięki której wszystko jest możliwe…
Cudownie było przenieść się do fascynującej krainy dzieciństwa głównego bohatera i jednocześnie narratora Magicznych lat oraz poznać interesującą galerię portretów mieszkańców miasteczka Zephyr na południu Ameryki.
Ukazany na kartach powieści świat już od pierwszych stron zachwyca drobiazgowością i barwnością wspomnień, snutych przez dorosłego już Cory’ego Mackensona, oraz jego ogromną wrażliwością na słowa. To dzięki nim w opisaną plastycznym językiem rzeczywistość lat sześćdziesiątych XX wieku wkraczają magiczne obrazy wprost z dziecięcej wyobraźni, piękne, malownicze widoki, a także sugestywne opisy przeżyć bohaterów.A trzeba przyznać, że dwunastoletni Cory był uważnym i błyskotliwym obserwatorem swego otoczenia, obdarzonym dodatkowo niezwykle bujną wyobraźnią, która – jak to w życiu bywa – nieraz płatała mu figle.
Opisany przez niego rok 1964 przyniósł mieszkańcom miasteczka mnóstwo wydarzeń, radosnych i smutnych, jednak niezależnie od rozmaitych problemów chłopiec zawsze mógł liczyć na swoich kochających rodziców i wiernych przyjaciół…
Warto więc razem z Corym przeżyć MAGICZNE LATA w Zephyr!
Przypomniałaś mi, że miałam książkę pożyczyć od koleżanki!
OdpowiedzUsuń:) Trzeba koniecznie pożyczyć, bo warto!
Usuń